o nas...

 
                                              
                                                                   ''bo tutaj w górach jest mój dom
                                                                     śpią marzenia, gwiazdy lśnią,
                                                                     tu przestrzenią karmię serce,
                                                                     żyć co krok pragnę więcej...''



Zaczęło sie wszystko zupełnie niepozornie...

We wrześniu 2005 roku paru młodych jeszcze wtedy studentów jednej z Gdańskich uczelni postanowiło wybrać się w Tatry. Jeden z nich znał już dość dobrze góry i miał “obcykaną” dobrą ‘’miejscówę’‘ z dala od Zakopiańskiego zgwaru. Była to Bukowina Tatrzańska a dokładnie zaprzyjaźniony już dom rodziny Pani Danki, Pana Jasia, Tomka i Moniki Łapków...

Jak to studenci, zebraliśmy wszystkie poukrywane po skarpetach zaskurniaki, spakowaliśmy plecaki i wsiedliśmy w najtańszy pociąg relacji Gdynia - Zakopane i ruszyliśmy...

Pierwsze wyjazdy w Tatry to było ich dokładne poznawanie, rozeznawanie szlaków i ścieżek. Uczenie sie ich i nabieranie do nich coraz większego respektu...

Chodziło się wtedy w butach pseudo - trekingowych - kupionych z hali w jednym z Trójmiejskich hipermarketów za ciężko zarobione pięćdziesiąt pare złotych, z plecakiem pożyczonym od sąsiadki, starymi mapami mamy i chlebem, pasztetem oraz wodą mineralną w plecaku...niczego więcej nie potrzebowaliśmy...

Było fajnie, przyjeżdżało się do pani Danki na tydzień a zostawało dwa. Spędzało się kilka dni w górach a potem dzień z gitarą i skrzypcami na Krupówkach by dorobić do jeszcze paru dni pobytu i po powrocie z Zakopanego oznajmić że jeszcze troszkę zostaniemy...

Chodziliśmy wszędzie, chodziliśmy w każdej pogodzie, chodziliśmy bez względu na samopoczucie, ale zawsze z rozwagą i zawsze na początku wyprawy odwiedzając Królową Polskich Tatr na Wiktorówkach u Ojców Domonikanów - co z resztą czynimy do dziś...

Uczyliśmy się Tatr, uczyliśmy sie tradycji ludzi Tatr, zarówno góry jak i ludzie których poznawaliśmy na swojej drodze stanęły sie naszą pasją, jedną z miłości a po powrotach na Pomorze - jedną z tęsknot...

Polączył nas zachwyt. Zachwyt nad tym co wydaje się normalne, powszednie, spotykane na codzień...karmił nas widok ze szczytu....niósł wiatr...poiła woda z potoku...chroniły skały....tuliła dolina...

Zaczeliśmy przyjeżdżać regularnie w miarę naszych możliwości...latem przemieżaliśmy szlaki lub wspinaliśmy się po granitowych ścianach,wieczorami siedząc przy ogniskach czy w schroniskowych stołówkach słuchając opowiadań starych górskich wyjadaczy. Zimą przyjeżdźaliśmy na narty, na wspólne wieczory przy kominku, na wspólną herbatę góralską...zawsze czując tą dziwną euforie i rozrywającą serce radość które przeszywały nas w miare zbliżania sie do naszych kochanych gór i naszych przyjaciół z Bukowiny...

Dnie spędzaliśmy w górach a noce na graniu i śpiewaniu przy ognisku i herbacie na polu za domem naszych gospodarzy. Czasem zdarzało się że odbierali nas gdzieś z końcówki szlaku w środku nocy bo nie zdąrzyliśmy na czas, czasami bywało tak że Tomek odbierał nas z różnych dziwnych miejsc lub woził po przystnkach, lotniskach czy stacjach kolejowych abyśmy tylko zdążyli - zawsze za uśmiech, za dziękuję i za dobre słowo...

...i tak pozostało do dziś...

Zmieniły się nieco czasy.Zmienił się sprzęt. Już nikt nie wydeptuje szlaku w samobójczych butach z hali, czy z plecakiem pożyczonym od starej już sąsiadki...chodź jest to niezapomniane...

Zmieniliśmy sie też my. Poznaliśmy Tatry jeśli w ogóle tak można powiedzieć, nauczyliśmy sie je szanować i podchodzić do nich z respektem w każdej sytuacji. Niektórzy niestety odeszli, ale i też nowi się pojawili. Niektórzy zapuścili brody, skończyli studia czy założyli rodziny. Niektórzy związali się z górami na stałe, niektórzy w nich zostrali...ale ciągle łączy nas jedno wyjątkowe miejsce na Ziemi - łączą nas Tatry i wszystko co z nimi związane, ciągle łączy nas Bukowina Tatrzańska i ten dom na Kościuszki z kochanymi naszymi gospodarzami i przyjaciółmi rozsianymi po całej miejscowości, łączą nas schroniskowe wieczory oraz granie i śpiewanie przy ognisku...łączy nas atmosfera tego wspaniałego miejsca...

W czerwcu 2008 roku oficjalnie przyjeliśmy nazwę Tatry Action Team i od tego czasu już pod tym szyldem staramy się wszczepiać nasze pasje w sercach coraz to nowych ludzi...

Na codzień każdy z nas zajmuje się czym innym, ale kilka razy w roku każdy z nas pozostawia swoje własne sprawy, pakuje plecak, wsiada w pociag i rusza na południe aby spotkać sie razem z naszym domu - w domu którym stały sie dla nas Tatry...

...i tak już pozostanie.... 

z radosnym Taternickim pozdrowieniem
dla Ciebie drogi czytelniku
załoga Tatry Action Team wraz z przyjaciółmi...
 


All rights reserved. The authors retain all copyrights in any text, graphic images and photos and text in this website. No part of this publication may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording, or any information storage and retrieval system, without permission in writing from the authors. All copyrights by Tatry Action Team 2013